Król pojmuje za żony trzy księżniczki tybetańskie oraz księżniczki z
Nepalu i Chin, zawierając w ten sposób
sojusze z państwami granicznymi na wschodzie i zachodzie. Małżeństwa te
okazały się niezwykle ważne
dla rozwoju i rozpowszechnienia buddyzmu w Tybecie. W latach 641 – 650
n. e. powstają świątynie w
Dżokhang i Ramocze, w których stają posągi Buddy, wiano cudzoziemskich
księżniczek – najświętsze wizerunki Tybetu.
Przez następne lata często dochodziło do usprawiedliwionych mariaży
pomiędzy dziewczętami z rodów
monarszych Nepalu i Chin a władcami tybetańskimi. Doprowadzały one do
zawierania sojuszy oraz nawiązania
bliskich stosunków gospodarczych, politycznych i kulturalnych pomiędzy
państwami. Jednak dla historyków
chińskich jest to dowód rosnących wpływów cesarstwa w „Krainie Śniegów”.
Lata 755-797 to okres panowania króla Trisonga Decen, który powiększa
terytorium państwa podbijając część Chin. W 763 roku zdobywa stolicę
Czang’an (obecnie Xian) i zmusza Chińczyków do płacenia Tybetowi
corocznej daniny. W 783 r. n.e. zostaje podpisany traktat ustanawiający
granicę pomiędzy Tybetem a Chinami. Inskrypcje wyryte na kamiennych
słupach u stóp pałacu Potala w Lhasie stanowią świadectwo owych
podbojów. Traktat pokojowy zawarty w 821 r. ma szczególne znaczenie,
gdyż doskonale oddaje naturę stosunków między oboma mocarstwami. Jego
tekst– w języku tybetańskim i chińskim – wyryto na trzech kamiennych
filarach: jeden z nich postawiono w Gungu Meru (wyznaczał granice między
obu państwami), drugi w Lhasie (gdzie stoi do dziś), a trzeci w
Czan’anie, stolicy Chin. „ Wiedzcie i świadczcie o tym, bogowie i
ludzie, że nigdy nie zostanie ono zmienione. Jego tekst wyryto w tym
kamieniu ku pamięci wieków, które nadejdą, i następnych pokoleń. (...)
Tybet i Chiny trwać będą w swych granicach. Wszędzie na wschodzie
rozciąga się kraj Wielkich Chin, a wszędzie na zachodzie rozciąga się
kraj Wielkiego Tybetu. Odtąd z żadnej strony nie będzie gróźb wojny ani
podboju. (...) Miedzy dwoma krajami nie dojrzy się dymu ni pyłu. Nie
będzie niepokojów i nikt nie wypowie nigdy słowa „wróg”. (...) Wszyscy
będą żyć w pokoju i dzielić błogosławieństwo szczęścia przez tysiące
lat, a wieść o tym rozniesie się wszędzie, gdzie docierają Słońce i
Księżyc. (...) Tybetańczycy żyć będą szczęśliwie w Tybecie a Chińczycy w
Chinach.”
W połowie IX wieku państwo tybetańskie uległo rozbiciu na kilka księstw.
Spory pomiędzy największymi klasztorami i wojny domowe uniemożliwiały
skuteczną obronę przed najeźdźcami.
Kres suwerenności Tybetu położyli Mongołowie i ich wielki władca
Czyngis-Han. W 1207 roku do tego małego światka przybyli posłowie
Czyngis-chana. Zażądali poddania się Tybetu, grożąc najazdem i
eksterminacją, gdyż takie było mongolskie prawo wojskowe. Tybetańczyków
zapewne ocaliło zaabsorbowanie własnymi sprawami wewnętrznymi i
lokalnymi wojnami. Przyjęli więc pospiesznie i nieomal niefrasobliwie
żądania posłów. Czyngis od początku pragnął uczyć się buddyzmu u lamów
tybetańskich i z tego powodu oszczędził ten kraj. Jedynie Tybetańczykom,
mimo nieznajomości otaczającego świata, udało się uniknąć krwawej rzezi
W 1208 r. Mongołowie podbili państwo Tangutów, leżące na północ od
Tybetu, a w 1271 r. ogłosili ustanowienie mongolskiej dynastii Yuan,
która miała rządzić wschodnią częścią imperium.
W 1279 r. upadła chińska dynastia Sung władająca południowymi Chinami –
tym samym armie mongolskie zakończyły podbój Chin. Chińczycy utrzymują
dziś, że Yuan była dynastią chińską, by poprzeć swe roszczenia do ziem
zdobytych przez Mongołów, przede wszystkim do wschodniej części
imperium.
Wiek XIII był kluczowym dla późniejszej sytuacji Tybetu oraz kształtu
jego relacji z Chinami. Właśnie wówczas narodził się łączący oba państwa
związek czo-jon, który
z przerwą trzechset lat miał przetrwać aż do końca cesarstwa chińskiego,
choć od wieku XIX miał on wymiar tylko formalny. Charakterystykę
czo-jon należy zacząć od kilku słów na temat jego źródła, czyli sposobu,
w jaki Czyngis-chan ukształtował swoje potężne imperium. Zdając sobie
sprawę z tego, jak trudne było rządzenie centralne takim obszarem,
przyznawał zdobytym przez siebie krajom szeroką autonomię w sprawach
cywilnych, pozostawiając władzę w rękach lokalnych władców. Z wielką
tolerancją odnosił się do wierzeń religijnych podbitych narodów.
Odbudowywano zniszczone wojną budowle, dbano o rozwój sztuki i handlu.
Jedynie czym Mongołowie nie chcieli się dzielić był zarząd nad finansami
i armią swojego imperium W roku 1244 wnuk Czyngis-chana, a syn
panującego Ogodeja-chana, książę Goden wezwał na swój dwór jednego z
najwyższych przedstawicieli buddyzmu tybetańskiego, Sakaja Pandita Kunga
Gjalcena. Złożył on mongolskiemu władcy hołd w zamian za obietnicę
pokoju i wolności religijnej. Wtedy też narodził się wspomniany
wcześniej, a jedyny w swoim rodzaju, związek czo-jon (kapłan - opiekun).
Następca Goden-chana, Kubilaj-chan, przyjął buddyzm tybetański i obrał
za swojego duchowego nauczyciela bratanka Sakaja Pandity, Drogona
Czoegjal Phagpę. Związek czo-jon sprawił, że Kubilaj-chan uczynił
buddyzm religią państwową, Phagpa zaś stał się najwyższym duchowym
autorytetem imperium.
W roku 1254, na znak wdzięczności, Kubilaj-chan ofiarował swojemu
tybetańskiemu lamie polityczną władzę nad Tybetem, nadając mu liczne
tytuły. Stosunki mongolsko – tybetańskie przybrały charakter wzajemnej
zależności. Polegała ona na supremacji cesarza w sprawach politycznych a
duchowego przywódcy w sprawach religijnych; byli sobie równi a zarazem
współzależni. Przywódca duchowy władający Tybetem, był uzależniony od
opieki cesarza i jego wsparcia, cesarz zaś od lamy, który uprawomocniał
jego panowanie nad imperium. Po pierwszym, przyszły kolejne, liczne
związki czo-jon pomiędzy mongolskimi książętami a tybetańską
arystokracją i lamami. Ten jedyny w swoim rodzaju związek, spotykany
wyłącznie w Azji Środkowej, stał się podstawą późniejszych stosunków
pomiędzy cesarzami mandżurskimi i kolejnymi dalajlamami. Związek ten był
związkiem czysto personalnym i wyrastał z religijnego oddania opiekuna
dla kapłana. Jednym z jego najistotniejszych elementów była ochrona,
jaką zapewniał lamie opiekun w zamian za nauki religijne i
błogosławieństwo, a nie posłuszeństwo. Niektóre związki czo-jon
nabierały charakteru politycznego; opiekun miał bronić, nawet zbrojnie,
lamy, jego nauk lub szkoły.
Lamowie tybetańscy wywierali z pewnością niezwykłe wrażenie na
mongolskich cesarzach Chin. Fakt, że w sferze ducha Tybetańczycy
potrafili dokonać tak szybkiego podboju, świadczy o niezwykłych
uzdolnieniach i osobistym autorytecie wielkich lamów tamtych czasów.
Dawni Hanowie chętnie korzystali z różnych form profilaktyki religijnych
i zatrudniali kapłanów różnych religii, aby na ich intencje modlili się
i dokonywali obrzędów. Tybetańczycy weszli w ścisły kontakt z ludnością
Imperium. Stolica Chin roiła się od mnichów i lamów, wkrótce jednak
wielu z nich nadużywając arogancko swych przywilejów, wywoływało głęboką
niechęć ze strony Chińczyków. Niemal przez całe stulecie Tybetem
rządziło obce państwo. Układ „kapłana i patrona”, jaki kolejne chińskie
dynastie miały obowiązek utrzymywania, był oczywiście wygodny dla sekt
religijnych i poszczególnych klasztorów, lecz stanowił wątpliwe
dobrodziejstwo dla ogółu Tybetańczyków, przeszkadzał bowiem
ukształtowaniu świadomości narodowej.
Mongolskie zwierzchnictwo trwało do połowy XIV wieku. Przez ten czas
dynastia Yuan bardzo uzależniła się do duchowego wsparcia tybetańskich
lamów, którzy potrafili wywierać poważny wpływ na działania dworu. W
1358 r. pozbawiono władzy w Tybecie możny ród Sakja. Dynastia Yuan była
już wtedy zbyt słaba by móc temu zapobiec. W rzeczywistości 10 lat
później sama została obalona i zastąpiona przez rdzennie chińską
dynastię Ming. Kolejni władcy Tybetu, książęta Phangmodru,
a od 1481 r. królowie dynastii Rinpung, nie kontynuowali związku
czo-jon z nowym rodem carskim. Został on odnowiony dopiero w wieku XVII,
kiedy władzę w Chinach objęli cesarze mandżurscy, zaś w Tybecie
Dalajlamowie.
Kontakty pomiędzy Tybetem a Chinami dynastii Ming były bardzo rzadkie i
ograniczały się do wizyt Lamów z różnych, często rywalizujących ze sobą
klasztorów. Tybetańskie kroniki z XV, XVI i
XVII w. nie odnotowują niczego, co mogłoby świadczyć o politycznym
uzależnieniu Tybetu lub jego władców od Chin lub cesarzy dynastii Ming. W
1406 r. Książe Phagmodru, Dakpa Gjalcen, odrzucił zaproszenie cesarza
do złożenia wizyty w Chinach. Fakt ten ilustruje niezależność
tybetańskich władców. Od 1565 r. do objęcia władzy przez V Dalajlamę w
1642 r. (na dwa lata przed upadkiem dynastii Ming) władzę w Tybecie
sprawowali królowie z Cangu. Zachowały się świadectwa sporadycznych
kontaktów dyplomatycznych między nimi a cesarzami dynastii Ming, jednak
ci ostatni nie mieli żadnego wpływu na monarchów tybetańskich, ani tym
bardziej władzy nad nimi.
V Dalajlama, zwanym Wielkim lub „Gongsa Czenpo – Najwyższym Władcą”,
wspomagany przez swojego protektora Guszri-chana, stał się najwyższym
politycznym i duchowym władcą zjednoczonego Tybetu. Dobre stosunki z
Mandżurią Tybet miał jeszcze przed tym, jak jej władcy podbili Chiny,
tworząc dynastię Qing. Aż do połowy XIX wieku stosunki
tybetańsko-mandżurskie, czy też tybetańsko – chińskie, służyły obu
stronom. Wojska cesarskie przychodziły z pomocą Tybetowi, gdy ten nie
potrafił samodzielnie uporać się z najazdami sąsiednich narodów. Nigdy
nie nastąpiło to bez wyraźnej zgody Tybetańczyków. Zdarzało się, że taka
pomoc nie była potrzebna. Od końca XVII wieku cesarze zaczęli wysyłać
do Tybetu ambanów, którzy dziś uznawani są przez chińskich historyków za
namiestników, podczas gdy obiektywni naukowcy wolą dostrzegać w nich
jedynie ambasadorów.
W roku 1793 cesarz wydał słynny edykt, w którym określił nowe zasady
rozpoznawania inkarnacji lamów oraz ich rolę, a także zawierał sugestie w
kwestiach administracji i armii. Dziś Chińczycy mówią o jednoznacznie
rozkazującym trybie tego dokumentu. Tybetańczycy dowodzą, że chodziło
jedynie o rady cesarza, czego dowodzi fakt, że tylko część z nich
została wcielona w życie i była to ta część, która odpowiadała interesom
mieszkańców „Krainy Śniegów”.
Bezprecedensowa inwazja wojsk mandżurskich na Tybet w roku 1908 była
punktem zwrotnym w stosunkach pomiędzy Tybetem a cesarzami mandżurskimi.
Do tej pory, o czym była już wcześniej mowa, cesarskie oddziały
wkraczały do Tybetu jedynie na prośbę dalajlamy lub tybetańskiego rządu,
by udzielić im pomocy. Tym razem postanowiły zdobyć władzę w Tybecie –
przede wszystkim po to, aby ograniczyć rosnące wpływy Brytyjczyków.
Dalajlama ratował się ucieczką do Indii, a okupacja Tybetu trwała bardzo
krótko. Kiedy w 1910 r., cesarz próbował pozbawić Dalajlamę urzędu, ten
ogłosił wygaśnięcie związku czo-jon. Opiekun atakujący lamę, pogwałcił
jedną z najważniejszych zasad łączącego ich związku.
Kiedy upadło imperium mandżurskie, Tybetańczycy, zaciekle broniąc się
przed okupantami, zdołali zmusić carską armię do złożenia broni. Latem
1912 r. mediacje rządu nepalskiego doprowadziły do zawarcia tzw.
„Trzypunktowej ugody” tybetańsko-chińskiej, która była formalnym aktem
kapitulacji. Na jej podstawie wycofały się z Tybetu ostatnie oddziały
armii mandżurskiej. Po powrocie do Tybetu, 14 lutego 1913 r. XIII
Dalajlama wydał proklamację potwierdzającą niepodległość Tybetu: ”
Jesteśmy małym narodem, religijnym i niezależnym. Aby móc żyć w zgodzie
ze światem, musimy nauczyć się
bronić naszej ojczyzny. Mając w pamięci ostatnie ataki obcych wojsk
sądzę, że nasz naród stanie prawdopodobnie wobec trudności, których
jednak nie powinien się obawiać. Aby chronić i utrzymać niepodległość,
każdy z nas powinien ciężko pracować, pracować z uporem”